Tropem Gimnazjalisty
Wywiad z Marcinem Kosińskim
– naszą szkolną wschodzącą gwiazdą clubowego pianina
Rozmowę przeprowadziła: częsta bywalczyni gimnazjalnego klubu oraz koleżanka z klasy – Diana Gawrońska
Ja: Cześć Marcin! Czy zechciałbyś odpowiedzieć na parę pytań?
Marcin: Jasne :d
Ja: Od kiedy grasz na pianinie?
Marcin: Zacząłem grać w wieku 8 lat.
Ja: Podobno ukończyłeś pierwszy stopień w naszej zielonogórskiej szkole muzycznej, czy to prawda?
Marcin: Tak, ukończyłem szkołę muzyczną pierwszego stopnia, ale nie wspominam jej za dobrze.
Ja: Czy jak wiele innych osób kształcących się w szkole muzycznej, poświęciłeś na to wiele swojego cennego czasu ? Mam na myśli przede wszystkim dzieciństwo, bo dość wcześnie zacząłeś grać. Musiałeś się wyrzekać wspólnych gier i zabaw z rówieśnikami na rzecz muzyki?
Marcin: Musiałem poświęcać trochę wolnego czasu, a jak wiesz - nie należę do najbardziej pracowitych osób, powiedzmy szczerze - jestem leniem ;p Dlatego okres szkoły muzycznej, gdzie ciężka praca była WYMAGANA, wspominam źle.
Ja: Czy trudno Ci to przyszło?
Marcin: Tak, przyszło mi to trudno, swego czasu pianino było moim największym wrogiem.
Ja: Co skłoniło Cię do ujawnienia swojego talentu właśnie w naszym clubie gimnazjalisty?
Marcin: Długie przerwy, na których strasznie mi się nudziło, ładny klub. Dużą inspiracją dla mnie była Niemka Nadine Seifert, którą miałem okazję poznać 2 lata temu w Lubminie. Pięknie grała na pianinie, skupiając na sobie uwagę całej grupy ludzi. Spodobało mi się to i uznałem że Klub Gimnazjalisty byłby dobrym miejscem do pokazania się ludziom :d
Ja: Już jakiś czas wcześniej, przed swoim koncertem stałeś się rozpoznawalny i miałeś swoich szkolnych fanów, którzy przychodzili na przerwach Ciebie posłuchać. Aktualnie, już po koncercie, który dałeś jakieś dwa tygodnie temu jesteś naszą przede wszystkim klasową gwiazdą, ale również więcej uczniów Cię rozpoznaje. Czy czujesz się choć trochę sławny?
Marcin: Może sławny, to za dużo powiedziane. Jestem po prostu rozpoznawalny i odpowiada mi to, lubię pobyć czasami w centrum uwagi.
Ja: Czy stresujesz się przed koncertami?
Marcin: Nie, publiczność dodaje mi wręcz pewności siebie.
Ja: Czyżbyś był odrobinę narcyzem, czy to po prostu ogromna pewność siebie?
Marcin: To jest tak, że w niczym nie jestem zbyt dobry, nie jestem w ogóle wygadany, tkwi we mnie zero charyzmy. Jednak gra na instrumentach idzie mi lepiej niż cokolwiek innego, dlatego w sprawach muzyki jestem dosyć pewny siebie :0
Ja: Jesteś dość charakterystyczną osobą, wierzysz, że właśnie to [oczywiście prócz Twojego talentu] da Ci kiedyś możliwość zaistnienia na większą skalę?
Marcin: Mam taką nadzieję, gdyż praca jako twórca muzyki rozrywkowej jest moim marzeniem!
Ja: Sądzisz, że Twój artystyczny image na przestrzeni lat zmieni się bardzo widocznie?
Marcin: Myślę, że tak, skoro w jeden rok zmienił się tak diametralnie…
Ja: Jaki jest Twój ulubiony rodzaj muzyki ?
Marcin: Oldschool rock, szczególnie The Beatles, Jimi Hendrix, Lynyrd Skynyrd. Oprócz tego przepadam za cięższym brzmieniem metallici, Ozzy'ego Osbourne'a, Slayera i AC/DC. Cenię bardzo muzykę Johna Lennona i Kurta Cobaina z Nirvany.
Ja: Czy nauka nowych utworów przychodzi Ci z łatwością ? W końcu jesteś uczniem z bardzo dobrymi stopniami i wysoką średnią.
Marcin: Tak, dzięki podstawom zdobytym na lekcjach w szkole muzycznej wyuczenie się nowego utworu nie stanowi dla mnie raczej żadnej przeszkody. Bywają utwory, którym muszę poświęcić znacznie więcej czasu niż innym, traktuję je jako wyzwania.
Ja: Właśnie! Jesteś bardzo dobrym uczniem, wspaniałym artystą, ale także kumplem i synem. Czy to wszystko, co chciałeś osiągnąć? Czy może zamierzasz dalej poszukiwać siebie w totalnie różnych kierunkach?
Marcin: Zamierzam wyszkolić się na świetnego gitarzystę rockowego.
Ja: Jesteś zadowolony z siebie i tego, jak bardzo rozwinąłeś się muzycznie?
Marcin: Nie, ciągle jestem niedoskonały, cały czas staram się ulepszać, gdyż zawsze coś mi we mnie nie pasuje.
Ja: Gdybyś mógł dzisiaj jeszcze raz zdecydować, w jakim kierunku poszedłbyś, co by to było?
Marcin: Nie zmieniłbym nic w swoim życiu, to które teraz prowadzę w zupełności mi wystarcza.
Ja: iękuję za wywiad :). Życzę Ci jeszcze większych sukcesów w muzyce oraz w Twoim własnym życiu :)
Marcin: Dzięki, Tobie życzę tego samego, bo wiem, że również grasz!
