Tropem Gimnazjalisty
Najlepsze 6 dni roku szkolnego!
Autor: Agnieszka Majchrzak - klasa 3E
Piętnastego listopada wraz z młodzieżą z Gimnazjum numer 2 wyjechałam na 6-dniowe warsztaty teatralne do Niemiec, do Lubmina nad morze.
Na miejscu przypomniało mi się jak było tutaj wspaniale w zeszłym roku i wierzyłam, że będzie jeszcze lepiej teraz. Od razu poczułam to świeże powietrze wiejące od morza. Plaża znajdowała się niecałe 100m od naszego ośrodka. To wpływało na dobre samopoczucie i wspólną atmosferę.
Pierwszego dnia od razu wzięliśmy się do pracy. Na początku musieliśmy się trochę poznać. Przedstawialiśmy się sobie, mówiliśmy, po co tu przyjechaliśmy i staraliśmy wymyśleć tematykę przedstawienia. Próbowaliśmy pracować wspólnie, by każdy miał swój własny wkład w tym widowisku.
Podzieliliśmy się na trzy grupy: multimedialną, budowniczą i, oczywiście, grupę aktorów. Ja znalazłam się w zespole, który miał za zadanie zrobić ulotki o przedstawieniu, plakaty oraz program sztuki. Mieliśmy dostęp do nowych komputerów, dlatego pracowało się nam wygodnie i szybko. W grupie było nas wystarczająco: trzech Niemców, trzech Polaków, opiekun niemiecki oraz opiekun polski. Pracowało się nam w miłej atmosferze w ruchomych godzinach pracy.
Wiem także, jak wyglądała praca u innych. Kiedy musieliśmy wymyśleć temat przedstawienia przychodziłam do aktorów, by zobaczyć dokładnie, o czym będzie spektakl. Widziałam, jak szybko pracowali i jak w każdej minucie uśmiechali się do siebie, bo nie nadążali z ilością pomysłów.
Oczywiście, jak w każdym przypadku zdarzają się wzloty i upadki. W pewnym momencie każdy czuł zmęczenie, a termin przedstawienia zbliżał się wielkimi krokami. Kiedy jednak po długiej nocy wróciliśmy do pracy z lepszymi nastrojami i „świeżą” głową, od razu widać było różnicę w efektach. Praca znów ruszyła pełną parą.
W końcu zaczęły się próby z rekwizytami, które przygotowała grupa budowlana. W niej byli sami chłopacy, ponieważ trzeba tam było pomalować materiały powieszone na ścianie oraz zbudować elementy takie jak: przystanek, maski, itd.
Jednak wyjazd ten to nie tylko praca. W ciągu dnia, podczas przerw chodziliśmy nad morze i robiliśmy sobie zdjęcia. Dużo czasu spędzaliśmy na plaży. Wieczorami przychodziliśmy do siebie, graliśmy w karty i gadaliśmy. Poznaliśmy się lepiej.
Kiedy przyszedł czas przedstawienia wszyscy chodzili spięci. Martwili się, że coś nie wyjdzie, ale mieli nadzieję, że się wszystko uda. Aktorzy nie mogli usiedzieć w miejscu. Nie mogli doczekać się tego momentu wyjścia na scenę. Ja z uśmiechem patrzyłam, jak ludzie czytają nasze ulotki i są zafascynowani tematyką.
Po udanym przedstawieniu wróciliśmy do ośrodka. Pożegnaliśmy się z Niemcami, ponieważ oni wyjeżdżali tego samego dnia. My zaś wracaliśmy do Polski następnego ranka.
Gdy przyjechaliśmy do Zielonej Góry i zobaczyliśmy rodziny, poczuliśmy jak nam ich brakowało. Wróciliśmy do swoich domów, opowiedzieliśmy swoje wrażenia rodzinie i pełni wspomnień położyliśmy się spać. To był niezapomniany wyjazd.
