menu_background menu_background menu_background kreska kreska

Tropem Gimnazjalisty

Kartka z pamiętnika

Autor: Marta Babiarska - klasa 3E

    Poniedziałek, 29 marca 2010

    Kolejny dzień dobiega końca. W szkole już ostro przygotowujemy się do testów, które szczerze mówiąc coraz bardziej mnie przerażają. Na matematyce Pani znowu wzięła mnie do tablicy i napisaliśmy kolejną kartkówkę z angielskiego, ale dobry humor mnie nie opuszcza, co jest naturalnie zasługą osób z mojej klasy, jak i przyjaciół spoza niej. Skończywszy lekcje i po spacerze z Aśką poszłam do ZOK-u, gdzie od niedawna chodzę na zajęcia wokalne do pana Krzysztofa. Poznałam tam wspaniałych ludzi, którzy kochają śpiewać i wkładają w to całe serce. Z takimi ludźmi mogłabym przebywać dzień w dzień, bez przerwy. Po raz kolejny zetknęłam się z takim otoczeniem.

    Po niespełna trzech godzinach zajęć wracając do domu autobusem miałam ponad pół godziny, aby oprzeć głowę o szybę, zamknąć oczy, włożyć słuchawki do uszu i oddać się całkowicie mojej ulubionej muzyce. Nic nie uspokaja mnie tak, jak ona. Po męczącym dniu wreszcie miałam chwilę spokoju.

    Wykończona weszłam do domu i, witając się z psem, usiadłam przy komputerze. Włączyłam Gadu-Gadu i bardzo ucieszyłam się, kiedy dostałam wiadomość od Agnieszki, mojej przyjaciółki, którą poznałam w pierwszej klasie szkoły muzycznej. Miałyśmy wtedy siedem lat. Zawsze rozmawiając wspominamy tamte czasy: zajęcia kształcenia słuchu i naszą nauczycielkę, próby z orkiestrą i dyrygenta, wyjazdy na koncerty, upór przy czasem nawet kilkugodzinnym ćwiczeniu na skrzypcach, jak i te gorsze chwile: płacz z powodu ambicji po nie do końca udanym egzaminie z instrumentu i strach przed komisją. Zawsze będę pamiętać tamte nerwowe czekanie na swoją kolej i nieustannie zimne dłonie.

    Agnieszka kocha muzykę równie mocno, jak ja i równie bardzo żałuje tego, że po sześciu latach, po ukończeniu pierwszego stopnia szkoły muzycznej zrezygnowała z kontynuowania nauki. Jedyną różnicą jest to, że mnie odradził dalsze granie na skrzypcach ortopeda z powodu bolących stawów, które wymagają rehabilitacji. Pożegnanie było dla mnie ciężkim orzechem do zgryzienia, ponieważ ludzie, których tam poznałam są najcudowniejszymi ludźmi, jakich spotkałam w życiu! To ludzie wrażliwi, niezmiernie sympatyczni. Ludzie z pasją. Osoby, które są takie same jak ja. W żadnym otoczeniu nie czułam się jeszcze tak swobodnie. Nigdy nie musiałam przy nich udawać. Wystarczyła tylko ich obecność, aby wszystkie problemy znikały w niepamięć. Z podobnym otoczeniem zetknęłam się niedawno zapisując się na nowe zajęcia śpiewu, z którym chciałabym wiązać swoją przyszłość. Obecnie sama uczę się też gry na gitarze i pianinie.

    Z Agą też często rozmawiamy o mojej rodzinie, dla której muzyka jest ważną częścią życia od dawna. Mój tata obecnie jest pianistą jazzowym. W wieku kilkunastu lat założył wraz z dwójką rodzeństwa zespół, z którym podróżował, kiedy tylko przytrafiła się okazja. Próby odbywały się w ich mieszkaniu w małej kamienicy w Jaworze i czasem budowali nawet własne instrumenty! Ich pasja przeszła na kolejne pokolenie. Muzyczny zapał posiada także moich dwóch kuzynów. Darek również gra na pianinie, a Miłosz od jakiegoś czasu jest perkusistą w rock'owym zespole. Razem z moją rodziną często chodzimy na koncerty, które są częścią moich zainteresowań. Muzyką, na której się wychowałam jest jazz, ulubiony gatunek moich rodziców, jak i twórczość Michaela Jacksona, którą zachwalam po dziś dzień.

    Nie potrafię wyrazić słowami, czym jest dla mnie muzyka. To jest coś pięknego. Coś, bez czego świat nie byłby już taki ciekawy. Dzięki niej poznałam wspaniałych muzyków z Polski i z innych krajów...

    Chyba chwycę na chwilkę za gitarę…

Z galerii ...

Z galerii...
menu_background menu_background menu_background menu_background kreska kreska Najlepsza witryna intrnetowa Interkl@sy